||gdy do głodnych należy chleb, który zatrzymujesz dla siebie,do nagich ubranie,które ukrywasz przed nimi,bosym należy się obuwie powierzone tobie, potrzebującym srebro które skrzętnie zabezpieczyłeś przed ich okiem, jeśli czynisz właśnie tak, to znaczy że właśnie ty, stając się istotą dobrej woli, niezliczonym mógłbyś pomóc...||

wtorek, 29 sierpnia 2017







sądzę że nie wiem co mam w dłoniach
nie garść piachu, deszczu,widok za lasem
mdła myśl że jak ślimak do muszelki czułki schowam
odpełznę cicho wzdłuż tarasu

odwagi status to nie brawura
lecz wyjść z cienia pomimo strachu
demonom stawić czoło nim narobią hałasu
grzęzawisko osuszyć strugą ciepłego wiatru

poddać się opiece czterech pór roku
chłodną nocą drzwi odemknąć,
nie sięgając po broń stanąć na progu
boso...poczuć spokój w domu

niemowlęcia sen w kojcu przezorności
drogie lata pozornie bez wartości
wymuszony nakaz życia pod dyktando
ile w tym miłości
taką jesień wystawiona wiatrom

egzema na którą pozornie sposobu nie ma
tyle słów powiedziano o miłości
zaczęłam ten przewrót od siebie
i własnych okoliczności...
                           




...


niedziela, 20 sierpnia 2017





deszczem meteorytów niebo pokryte
kometa lotem obok,muska myśli skryte
ty i ja.. oczywiście .. tak
w zaczekaniu uśmierzeni ciszy brzmieniem
o czy płoną w nocy gwiazdy
i czy wiatrem drżą zielenie
zmienisz to..? czy ja coś zmienię..?
niech natrętne zapatrzenie
zetrze niepotrzebne cienie
mrok im bliżej, księżyc czeka
buzię wznosząc hen z daleka
głaskać zechce blaskiem,lśnieniem
to co czujesz, czego nie wiesz
na tych schodach końca świata
ponad wszystkim myśl mi wzlata
bądź tu dzisiaj, jutro, wiecznie
od spotkania kilka przecznic
wyjdźmy temu więc naprzeciw
by na rogu myśli wdzięcznych
już nie myśleć o rozstaniu
czy kolejnym pożegnaniu
nie odchodzi to co wieczne
to już tylko kilka przecznic...



...  



czwartek, 10 sierpnia 2017

...




lata cicha kantata
ulotny sen z dnia na dzień
pozornie nielotne mgły babiego lata
wiatr wznosi lekkość hen
przygasa zieleni  orkiestra
ktoś etykietę nowe
szumiącym liściom naderwał
szmacianej marzanny wspomnienia
dzieci wyśmiały
nie ma

nie pytam jakimi drogami
konają historii drgnienia
gdzie dociekać, umiaru czekać
historia oblicze zmienia
duch ojczyźnianych pytań
pozornie ulica ślepa
może zapytać eksperta
ten także pojęcia nie ma
trzeba by nowy kierunek
nauk na dzień dzisiejszy
historia doraźnie współczesna
z ukrytych kart obraz zmienia
tu teraz i wciąż nawet jutro
bez niej natura ślepa
gubi wątek idzie
kocha...donikąd, narzeka  
śladem wzrostem pięknieje
oblicze i godność i przekaz
natura wtulona w  ducha
w szepcie wsłuchana
i w wierszach
nadziei nie ma
na inną
niż ta co ją nazwie
najprościej
z imienia
moja ojczyzna
szelest w ciemności
czar  cienia...
jesteś mi tak naprawdę
wszystkim czego zapragnę
jakkolwiek są może piękniejsze
których nic nie odmienia..



...