||gdy do głodnych należy chleb, który zatrzymujesz dla siebie,do nagich ubranie,które ukrywasz przed nimi,bosym należy się obuwie powierzone tobie, potrzebującym srebro które skrzętnie zabezpieczyłeś przed ich okiem, jeśli czynisz właśnie tak, to znaczy że właśnie ty, stając się istotą dobrej woli, niezliczonym mógłbyś pomóc...||

niedziela, 31 grudnia 2017






żałuję
i w tym roku 
nie wyszło nic codzienniej
że tęsknię
by posiąść 
moje marzenia
czy moje serce jest czyste
o tę duszę
która gubi się w kłamstwie 
nie chcę, abyś popełniał błędy
wszyscy
przy tobie
zamiast w kwiecie
patrzą w perłę
moje serce należy niepodzielnie
świt to chwila
by zacząć opowieść od nowa
ponieważ miłość czeka
zapomnij o płótnie
pokaż filigran  zmiennej 
każdego dnia
z prostym westchnieniem
masz czas by tlić
antonim
co uszczęśliwiasz

jest tchnieniem



....






gdziekolwiek ja
zewrze się w jedno
sklepienie któremu
bez ciebie
moje
nadam brzmienie

a cienie
baletnice
szemrząc
stąpając
patrzeć będą na mnie
poza sceną

sezam
nie gryź
ziarno
bez cukru
także jest
esencją

karoten
zetrzyj spyl
a stanie się
podnietą

cyganka
odwróciła głowę
kołysząc talią
miękko 


odeszła...
we mnie
obudziła
dziecko




...







nie drżyj
wszystko zależy od okoliczności
snu przezorności
czasu i chwili
pogody
ptaka co kwili
relatywnie
nie ma miejsca
na świecie
stopą nie tknięte sny
te są jak deszcze
za ten dar
komu podziękować
wystarczy dotknąć
dzień jak zaklęcie
wyłania wszędzie
kształty o jakich
szum sosen przędzie
tej twarzy wyobraźni
zmysłu esencje
poziomowość
werwa zacięcie
coś mnie wstrzymało
w twej drodze
nie znaczy jednak
ze zniknie prędzej
ile światów można stworzyć
ile odczarować piękniej
ten wybór
nie dotyczy wioseł
gdy nie wiem kim jesteś
zabrać cię
mogę
pasażer na przedzie
jemu i tak obojętne
popatrzy z boku
przytaknie
ot, moje zajęcie
sądzisz  pewniej
kamień
sączy sys
goryczy
rzeki ciemne
a ty syczysz
kiedyś
znajdę
takie miejsce



...

środa, 27 grudnia 2017





lekcja życia rzecz dobra
zwłaszcza gdy
do życia podobna
empatii arkana
rzecz lepiej poznana
gdy sięgniesz po uzdę
dosiądziesz siodła
metoda twarda
zapewne wygodna
warto nauczyć się
świądu czynników
a także dłuższego działania
wyników
jak tworzyć świat
nie całkiem ślepy
nie znając jego działań
podniety ...?
miłość i tam
ma swoje oblicze
tknij apogeum
i absyd... to krocia
w rękach z tytanu mur
mrok i pokora
bo jeśli ktoś długo
w ciemności czuwa
i tę
za światło słoneczne
uzna




...

wtorek, 26 grudnia 2017





wpatrzona w migoty
pośród gwiazd na niebie
niebieski woal
neonek atrament
w twych myśli afekt
gdy wznosisz mi ołtarze
w dni przed nami
tyś mój ukochany
czuję twą obecność
blisko jeszcze bliżej
cóż westchnienie szepnij
czym ciebie ująć silniej
miłością poza śmierć
wiernością za przestrzenie
codzienną obecnością
w szczęściu
czy z cierpieniem
desenie wszechświata
gdy umiar nie zapłata
geometrie zdarzeń
geografie marzeń
patrzę w twoje oczy
mgły wygasłe plotą
w warkocze jędrne splotem
sny iskrzą w nich pokotem
przywołać cię realiom
właściwie w sumie..po co..
nie oddam choć minuty
chwil co nie odchodzą



...


  


poniedziałek, 25 grudnia 2017






muszę się zastanowić
czy chce z tobą być
czy cię  chronić..
pytanie trudne to wiemy
los pytań.. wątek oddzielny 

ku czemu droga powiedzie
dla mnie fraszka igraszka
patyna inwencję zarasta
więc nie myśl proszę kochanie
co wczoraj, nie przemyślane
decyzji twojej potrzeba
i wzroku
przyszłości  bo czekam
zamykam oczy w błękicie
a czas płynie dalej z ukrycia
budząc z upływem natrętnie
noc wigilijną najpiękniej
dzielę się z tobą opłatkiem
pamiętasz
mówiłam ci dawniej
jest u nas taka tradycja
czystości uczuć i myśli 
życzę nam by to szczęście
trwało w naturze
i jeszcze 
by w każdej chwili istnienia
znalazło się coś co
wybiera
wciąż jak dawniej słońce
tak gdy pytasz odpowiem

a noc..
rzeczywiście..
masz rację
ta noc jest inna
jak baśnie 



...



sobota, 23 grudnia 2017





szarża cichych miejsc
chcesz powiedzieć
dni do innych niepodobne
pośród przyjaciół
ostrzeżenia zawsze modre
od słowa do kalejdoskopu
bajki gdy migoczą
fandango apostrof
czai się ochoczo




...







jak kiedyś
z kokardą we włosach
z zamkniętymi oczami
ręką opartą
o twoją postać
wsłuchana w szept
drobna bosa
desenie warg
miękkie amarantowe
kuranty za oknem
odmierzają czas
suną niebem
obłoki płowe
krawędzie cielesności
z wiatrem samotności
cóż jeszcze ci dam
tamburyny dat
między zmierzchem
a ciszą
korowody szelest
drgnień gdy bryzy
ją kołyszą
pergaminową lekkość
strukturę czystą
podajesz mi dłoń
z żalem że
nic nie wyszło
a ja chłonę
nie mówiąc nie
bo od ciebie
nic nie jest mi bliższe
arkana sekwencji
zakątki pamięci
esencje spastyczne
zwierzenia amorficzne
w finezji twych myśli
uncje i pinty
fantastyka odwrotu
sens
sonograf zwarty
ukochanie
kruszec stycznych
zeszyt
nowe karty



...

piątek, 22 grudnia 2017





luźno spójrz przed siebie
słonce zaszło
mrok kładzie sny cieniem
niespodzianym oparciem
dla spojrzenia centrum
szare domy bez znaczenia
kwadraty jak z elementarza
ulica za ulicą rysunek powtarza
światełek splot
matematyczny witraż magia
kościołek z czystością ołtarza
synagoga prastara
zsuszone krzewy
wygasłe drzewa
zima mróz zieleni nie ma
przestrzenie gdzie spojrzeć
cisze i cienie
nabieram powietrza
inne zdrowe
oddycham pewniej
tknę palcem ledwie ścian
miraż zwiewnie przesunę wraz
z myślą która cię powiedzie
tu jest tak wszędzie
chińskie mgły zawieszone jak
grzebieniem
czeszą senność i schłodzenie
bruk piaski kamienie
skromność dosyt
domy ścielą cienie
kandyzowane świerszcze
wiosną
wystrzelą zielenie
choć tęsknię za tobą
tu z miejsca
koniec swiata i
jeszcze więcej
bije żywiej
twoje moje serce



...

niedziela, 17 grudnia 2017





po co czekać do wiosny
oto świt radosny
przejrzały gwiazdy , bledną
wschodem słońca poranek
poranek płonie pochodnia
jeden gest poniesie mnie prosto
co tylko na myśl ci przyszło
uczyń gest a dostaniesz wszystko
czemu światła zgaszone do świtu
czemu myśli spłoszone czy wybór
moment chwila niespodziana
ledwie oczy odemkniesz z rana
impuls jakiemu od nowa
poniosą cię czyny i słowa
kraina we dwoje marzenie
czy ja coś bez ciebie zmienię
wklęśnijmy w zimowe schronienie
niech będzie dla wiosny wspomnieniem
niech mnie ta zmiana powiedzie
tam gdzie zatrzymasz nadzieję
wiatr ucichnie mgły znikną
moje i twoje spojrzenie
twarz twarzy oddech blisko
szept oboje ton w ton
a serce serca jak dzwon
i wszystko czym jestem
jest twoje
i wszystko czym jesteś
moje




...

piątek, 15 grudnia 2017





jak gąbka wodę chłonę
twoje pandemonium
o kilo cukru za daleko
kapie z serca spadź
wokół ośli wiatr
gdzie Chopina cicha rzeka
jabłek dzikich grad
ach ja już nie zwlekam
jestem, jestem tam
cichą melodię
z oddali sączy czas
cóż ...o stok przygodę jedną
zawirował świat
kim dla ciebie będę
skrawkiem gwiazd poniekąd
niosę moje piekło
morzem płynie jacht
on
patrzył na mnie śmiało
jak na swoją wierność
w sercu go zapieklo
więc potencjał zebrał
ucisz to co mam
tak alergii sedno
dręczy mnie od lat
miłość tobie we mnie
sen westchnienie niebo
nieskończoność niepodzielność
może, ci ją... dam




...

poniedziałek, 11 grudnia 2017





cisza jest jak rozmowa
nie patrzysz na opak
chwile takie ciche
westchnienie wtedy inne
rytm spotkania w ciszy
ruch powiew pogoda
we wszystkim mowa
co na potem schowasz
wzrokiem szepcze do ucha
cisza ... jesieni poducha



..

środa, 29 listopada 2017





a może monotonność
zwykła czasu skłonność
rosa świtem  gładź misterna
szept jesieni,oddech serca
mały skarb słoneczko z kosa
nić promyczków pieści osad
brązów w gamie pory roku
w żółciach zapyziałych stoków
migotliwa skierka
pośród dróg skrzyżowań
tęskna nuta nowa
prowadź słonko prowadź
czy Neapol port i mewy
pod błękitem szelest zwiewny
czy tam wiatr horyzont zmierzch
oddech wolny wręcz i wszech
może szum oliwnych gajów
stopy ślad na piasku w raju
może mi do ciebie bliżej
zamknę oczy sięgnę w ciszę
i nikogo nie pytając wiecej
pójdę tam
gdzie tlisz mi  pewniej



...

piątek, 24 listopada 2017






wiatr
przywiał
twego serca trwogę
o tę drogę

powolności radość
zdarzeń błachość
cisnął w cień
w trosce o kolejny dzień

o zmroku
nocą

westchnienia
suną smugą wzdłuż okna
łaknąc mego cienia
zdradź swe zamierzenia
nim czar chwili odleci
nim zapomnę
o chwilowej

piaskowej zamieci...





...

czwartek, 23 listopada 2017






mam tyle cichych miejsc
na niepogodę
dumam
gdzie zwrócić głowę
znasz tę bajkę o osiołku
taki wybór miał
worków podwieszonych
krocia
jak to w czasie ująć
popatrz
w tej podróży
tak bez końca
ciepły dotyk
lata słońca
dokąd jutro sny powiedzie
dzisiaj
teraz
nieśmiertelnik
wdzięcznie
z krzaczka główkę wzniesie
sięgaj po to co na przedzie
z boku , z tyłu,jutro
w przeddzień
mosty nigdy nie zburzone
oceany nie skończone..





...

środa, 22 listopada 2017





jeśli w ciemności i ciszy
bezbronny szept usłyszysz
drobny gest bez znaczenia
tak znajomy.. do złudzenia
jeśli serce nagle zadrży
troską dawno zapomnianą
wiedz że dźwięk w każdej chwili
w noc ,noc ciemną,bez wyrazu
w mleko w mgłach bez obrazu
beznamiętnie znacząc śladem
bezradnością przywiązaniem
choć pozornie ledwie szepty 

tak naprawdę trzaska gradem
Mojżesz również modlitw żarem
deszcz wyprosił..mannę z nieba
tak w pokorze, rozeznaniu
drzwi otworzę szerzej trwogom
bo do ciebie dojść nie mogą
w biały dzień i ciemną nocą
będę mądra i roztropna
tylko tym co tobie światem
roześmiana opętana
mnie nadzieją
mnie poezją
nie innaczej..
uschnę raczej
troski twej nie znając krosna
myśl do łodzi twojej wiosła
drżenie mgieł wygasłe echo
ja to przecież ...w sercu dziecko
nic co kluczem do twej duszy
nic mi już się nie ukruszy
złożę wszystkie wątki w sedno
czemu?
kocham cię
dlatego...

Marija poprosiła mnie o napisanie dla niej wiersza
oczywiście nie jest o Niej
           ale jest z dedykacją dla Marija Carmen Perez ...




...

piątek, 17 listopada 2017





podnieś mnie
ujmij za dłonie
tak długo
na czubkach palców chodzę
tylko wśród przyjaciół
śmieję pełnym głosem
kalendarz  ledwie
kreśli upływ czasu
statystyk termometrem
wsączam ducha w serce
w kuchni nad stołem
nad strawy milczeniem
powierzam sekrety
ziemniaczanej obierce
herbacie
cukrzane łyżeczki odliczam
zadań codziennych
esencja taktyczna
praca catarsis
siła eteryczna
tastarury twojej kwęk
w rozpędzie być może
do świąt nieść mnie będzie
jesteś mi Kartezjuszu?
kochasz mnie jeszcze?



...


niedziela, 12 listopada 2017






przez moment, z zamkniętymi oczyma
mogłam cię za ramię przytrzymać
wśrod szczytów, pejzarzy nie z tej ziemi
zboczy zielonych ku ziemi
taneczny nieskończenie szurgot kamieni
i ptaków wzloty chmur poblask złoty
a  że nic prócz nocy nie zna
szemrzeń niemego kina
gdy dzień sie kończy a noc zaczyna
fantasmagorie snują mgliście
senne w dotyku liście
bezdomne niczyje papiloty
bezpańskie rozrzucone
nieuczesane
jarzębiny kiście
wiatrem głaskane
owoce soczyste
myślę przy tobie
o tobie myślę..



...

piątek, 10 listopada 2017





jutro
spojrzę ci w oczy
jutro z tysiąca i jednej nocy
jutro stanę przed tobą niema
niezdolna do słowa z wiersza
jutro pep nocy drgnienie
jutro wybieram ciebie
i tak i si siąpi deszczem
jesteś mi ciągle jeszcze
czas umyka bezwzględnie
jutro ja czekam
najpewniej..



...

czwartek, 9 listopada 2017






wzrastamy na pestycydach
łąki w geometrycznych pokrzywach
koniczyna czterolistna nie jest już przypadkiem
marchew rosnie też w tęczowej gamie
kiedy wrócisz może wiśnie te niebieskie
zwisać będą ogonkami w salaterce
a truskawki buraczkowe
w cukrze  sok ambrozja miękkie
róże może jak kasztany
z pięknych wielkich drzew różanych
pachnieć będą na werandzie
wszystko zgodnie z planem..
noc  atrament wkoło ścieli
czwartek, piątek do niedzieli
może dojdzie dzień w tygodniu..?
mówię ci dobranoc w sercu
stara dobra noc po ciemku..



...

wtorek, 7 listopada 2017






niczego nie weźmiemy serio
wszystko może być przyczyną śmiechu
w duszy sobie razem echo
sobie razem dawka leku
gdzieś do koła konstelacje
czynne twórcze i podatne
wiatry głaszczą miekkość lasów
grunty cennych minerałow
fatamorgan mgły unoszą
tworczej siły ducha niosą
pustki w tobie nie ma
nie ma pustki w nikim
każdy świat cenniejszy
sokół z okiem bystrym
susły z futrem jak marzenie
jeże z jabłkiem czy orzchem
wróble stadne
wszystkie
tej istoty argumenty
łowcom świata skry przynęty
jeśli sekwens między nami
czyni serce twoje prawym
rozdań wieczność tak przed nami
ponad niczym zakochani




...

poniedziałek, 6 listopada 2017





bądź ze mną
gdzie chcesz
nad jeziorem
wodząc palcem po wodzie
w środku miasta
tu ledwie wątły krzew wyrasta
w oranżerii
w dalekiej podróży
nic straconego
potem zabierzesz
i mnie później
bądź w twojej sypialni
i w salonie
w ogrodzie
na balkonie
przy kominku
w kartkach książki
w warsztacie
w zoo obok
zebry w prążki
w pracy
na zebraniu
towarzyskim spotkaniu
a jeśli pomyślisz
o marzeniach najpewniej
pod doniczką nieśmiertelnika
na schodach
czekac będę..



...

wtorek, 31 października 2017





twoje nieskończone pandemonium
i moje wędrowne catarsis
ogród kwitnących powojów
z fontanną szafranów
suma sumarum
i drogocenne tantalum
poddam się być może
jak w miodziarni na podwalu
nie znając przyczyny
działania godziny
matematyczny kilof
domniemanych abstraktów
kim będę
tętni Erebus ty
Meru któremu
nie oprę się więcej
cisze w niepamięć
dotyk westchnienia
sejsmiczne drgnienia
Ojos del Salado
amorficzne inter
i nigdy nie zapomnę
co znaczy
być kochaną
a teraz
równy takt na dwa
ty i ja
gdzie ten trakt ..
zaczekaj
idę tam ..



...




niedziela, 29 października 2017








czy port za niebem to blisko
jest takie miejsce
czy to kłamstwem jest wszystko
jak bardzo deszczu mokre tam kropelki
skowronek... śpiewa piosenki  ?
dzień za dniem
gdzieś ta przystań za niebem
zgubionych serc schronienie
mżawki kropel uśpieniem
w zielone zamieniam się
zamyślenie...




...


piątek, 27 października 2017





cicho deszczem soczyście
na wietrze wirują jesienne liście
czasem spojrzeć a  tu
wodnej kulki migot zamęt
 
lecz się dzieje przed oczami
barwne liście wiatrem
figle roztańczone
rude,żółte mokre i brązowe

a i ludzie wokół bywa że podobnie
rozmarzeni zamyśleni
w barwach mienią cechy modre
szemrze jesień niosąc strumyk

kropel dziwnie tak znajomych
i spójrz chciałoby sie zaraz
nić uchwycić w innej formie
chwile mgły malutkie groszki

któryś ciepły, ktoryś słodki
wszystkie temu tak podobne
płonie moje serce  wspomnień
twoja to reguła przecież

wszystkie chwyty dozwolone
nie spoglądaj więc  z daleka
kocham tworzyć co mnie czeka
nie sądź że cię tutaj nie ma..



...


piątek, 20 października 2017







wspominam historię króla Midasa
pyszny zakapior w złotych pałacach
chodził i skrzętnie wszystkiego dotykał
pewnie i myszy miał złote w siewnikach

złote naczynia i kwiaty i wszystko
bo mu ten palec latał gdzie przyszło
popatrzeć ledwie i w koło złocił
testując dar Dionizosa w krociach

szybko zrozumiał że umrze z głodu
z powodu złoconej żywności i miodu
rodziny także nie tykał chętnie
kruszec tworząc tym wciąż i bezwzględnie

wybłagał na koniec daru zrzeczenie
po złotym tknięciu zostało westchnienie
i złote kształty z tym żywym rdzeniem
ponadto czynne w problem wejrzenie

Apollin i Mariasz w pieśniach najlepsi
Midasa sędzią w zawodach mieli
osądem nie zyskał Midas pochwały
bóg dał mu uszy na ośle wymiary

co tajemnicą pozostać miało
lecz w trzcinach morskich szumem wzbierało
słabości fryzjera Midasa wyciek
żurawin być może lub pharagmites

ech miłość człowieka co nic nie może
choćby powierzył się ślepej norze
ciągle królewskim fryzjerem będzie
oddając twórczym siłom swe serce

tak więc twierdzono że Midas był głupi
bóg mądrość ponoć przed królem ukrył
nie ukrył jednak sprytu i władzy
czy też miłości pięknej postawy

w bajkach przekazach przetrwał przez wieki
i choć tysiąc razy trzciny już wzeszły
ma w sercu władczość miłość i boga
to piękna i bardzo cenna przestroga

a teraz policz do trzech, razem ze mną
słowa z bajki niech będą  esencją
przykładu ku czemu serce podąża
gdy jakaś natura tli w sensie powiązań





...


środa, 18 października 2017





jesieni żółte złociste odcienie
jak myśli moje fruną do ciebie
łagodnie na wietrze zataczając kręgi
wieczór zapada słoneczne wstęgi
żarzą sie jeszcze na niebie z ukosa
pomarańcz lśni słońca rano będzie rosa
raz tu jesteś ze mną raz tam gdzieś daleko
w lusterku wspomnień utulam cię miękko
w ciszy słów wiele sączy nadzieję
myślę o tobie i w duchu się śmieję
do każdej chwili każdego poranka
każdego westchnienia spojrzenia rozstania
bo nie naprawdę każde odejście
gdy ktoś koi duszę zapewnia szczęście
obracam spojrzenie za tobą bezwiednie
licząc wszystkie spotkania poprzednie
co świt ziemię z nocy pokrywa rosa
a łąka perzów gdzieś po horyzont
olśniewa od nowa dobieram słowa
pytając Boga o tę istotę
ducha nieznaną wciąż zakochaną
co sprawia że myślę o tobie tak samo
potrafię patrzeć w tarczę zegara
sekundnik jak płynnie obszar powtarza
myślę u ciebie też tak się dzieje
sekundnik płynie niesie mnie pewniej
w metrze przy oknie czy na tarasie
w fotelu w kącie w kuchni na mieście
spojrzysz mi w oczy i coś tąpnie wreszcie..
staniesz obok
i zbudzisz tą przestrzeń...



...






na schodach hiszpańskich ktoregoś wieczora
wśród turystów wśród gawiedzi miłej
pewien pracuś samotnik uznał
że się black jackiem na schodach upije
natura beztroska zagrożeń nie znała
lekko wstawiona na zadku siedząc
z butelką black jacka co począć nie wiedząc
ze wzrokiem w gwiazdy wpatrzonym z tęsknotą
zachwycał się pracuś wieczoru prostotą
nagle weselej zrobiło się tłumniej
gwiazda zabłysła przy prawej kolumnie
jakoś z nienacka spadła na ziemię
i to wywołało tam poruszenie
gratka nie lada zobaczyć gwiazdę
taką prawdziwą taką naprawdę
więc podejść bliżej nie było mowy
i jeszcze ten rausz od ognistej wody
siedział więc pracuś trochę z daleka
a że znał każdą twarz z tego miejsca
do dziś zadaje sobie pytanie
wśród życzeń wtedy dla gwiazdy spisanych
czy było i jego tam , pomyślane
z czasem zrozumiał niestety nie
miał być samolot i miłość i grzech
pijany był pracuś ktoś wyśmiał go krzywo
obudził sie rankiem pusto i zimno
o szczerej miłości myśli jak dawniej
jeszcze serdrczniej jeszcze powabniej
i love you napisałby na tej karteczce
gdyby nie była już atramentem
tak nasączona że nie ma siły
by jakieś literki tam się zmieściły
i tak zrozumiał że nie chce więcej
już żadnych kartek  gdzie miłość przędzie
i czy tak będzie czy tak nie będzie..
gwiazda spogląda na niego z daleka
a pracuś kocha.. czeka..i zwleka..



...

niedziela, 15 października 2017





owa moc która przyciąga ku czemuś ludzi
rozwija inspiruje wyobraźnię budzi
wznosi jak skrzydła ptasie w przestrzenie
bacznym lotem gwoli by obejrzeć siemię
o każdą godzinę poważniej i pewniej
namiętnie lub może też beznamiętniej
w siodle czasu  ze wzrokiem zwróconym
do tyłu czy naprzód lub w obie strony
desenie teorii plecione warkocze
gdy młodość dogłębnie bada osocze
stan konsystencję działanie właściwość
powstania istotę rolę i styczność
gen dociekania poznania tendencji
erkantologia natury jak rtęci
dar warstw pojemność wewnętrzna budowa
czynnik dzielenia łączenia oparcia
aspekt enigma intencja zwarta
uncja tajemnej alchemii złota
trudność odrębność może prostota
dobra natrętna catarsis w esencji
więc wróćmy moc owa wróćmy od nowa
przymknij oczy i ubierz ją w słowa ...



...

piątek, 13 października 2017





czasem masz mnie za dziecko
sądzisz że nie umiem odróżnić mieczy
odwracam twarz na wiatr lekko
zostawiając ci uśmiech pośpieszny

dygresje wezmę do serca
niewierność i słowom niewierna
nie słucham cię bo po co
ostatnią lekcją jest pierwsza

przechodzę przez drzwi twego strachu
nie wątła i nie z kamienia
czy jestem kamieniem,odpowiedz
czy szept gasi twoje westchnienia

czy może nie wspólne to jeszcze
nie wspólne sny i marzenia
nienawiść odkryłeś może
a jakże..tam ktoś także czeka

wejdź w jego dżinsowe ubranie
włącz radio zanuć jak dawniej
dla ciebie sprzeciw nagranie
dźwięk igra z cieniem na ścianie


i w paszczy lwa być drapieżnikiem
radio do ciebie krzyczy
zagraj mi na polanie
Dafne ... drzewem soczystym



..



czwartek, 12 października 2017






jeśli podróż na wschód świata
wciąż naprzód mknie
i do punktu wyjścia wraca
niczym ślimak w okręgu muszelki
a przecież świat jest ponoć
taki wielki
jakże coś ci opowiedzieć mogę
jeśli w tej podróży nic
prócz okręgu
nie zdaje się być dobrym
krąż więc jak planeta
po srebrzytej orbicie
obejrzę to przez lunetę
w gwiazd zenicie
a jeśli dnia którego
wyrośniesz i z tego
być może
spotkamy się
codzienniej
oczywiście ty , co robisz
wiesz najpewniej
wiem jednak i ja
jakie tu jest moje
miejsce
nie powiem ci o błędu sednie
popełniasz go i już
i tak już chyba będzie



...




gdy zamknę oczy
na chwilę
zadając w duszy pytanie
o miłość
czego po tobie
spodziewać się mogę
kochanie
zgadnij
co serce odpowie...
i to właśnie żywicznym olejem
otuli mnie i odzieje
na miarę jak zamknę oczy
uśpiona
przy tobie westchnieniem



...

sobota, 7 października 2017





o co kłótnie
niemal do znudzenia
dla kaczeńca, tata
nie miał zrozumienia
otóż z jakiej niby racji
w nim przyjemność medytacji
zazdrość rosła niespodziana
i potrzeba posiadania
irytacja humor obcy
czemu w takim małym kwiecie
magia nieść się ma po świecie
aurą i energi czarem..
medytujmy więc z umiarem
tak podstawy tej magicznej
roślin dusze nostalgiczne
sporu mogły być przyczyną
medytacja
nad rośliną..
pokolenia animozje
czasem czynne rzeczy drobne
i kolizje ochłodzenia
tata był
nie do zniesienia



..

piątek, 6 października 2017





oto kilka dni
odmierzył zegar w przestrzenności
w ciszy ciasno
w myślach płasko jakoś
więc odtykał władczy zegar
parę przeszłych dni
pod pręgierzem minut braci
wyszło
wyszło mu..czas śpi
odmierzone
przyszło
jakby nowe z planem
określenie
w rytm wahadła
wreszcie igła spadła
wieczór twoj
w dwa słowa
wczoraj ..
nie .. przedwczoraj?
może jeszcze przeszlej...
gdzieś za ścianą 
wilcze jadło
wszystko z sosem spływa na dno
co mi chojrak przyrzekł  twardo
pustka topi się jak masło
śliskie tybetańskiej rzeźby zimą
w górach
ciepło
cieplej
upał
tik tak tik tak..zegar stukał...



...

poniedziałek, 2 października 2017





czy pamiętasz
ten deszczowy wieczór
kilka lat wstecz
kropi..
przeciekł dach w mieście gier
myślę o tobie
rozpada się w piątek...
jesieni początek...
może pójdę na spacer
wezmę parasolkę
astralna jesień
istota przemiany
jestem zakochana
jesteś zakochany
patera orzeszków
o czym mówiliśmy...
odsuwam w niepamięć...
piątek mi bliższy...



...

niedziela, 1 października 2017







...jeśli język o smaku soli
nie boli
perły umarłe
światłem w jednej barwie
szept suchy
w stronach księgi ucichł
lato porwał wiatr
myśli wciąż namiętnością wrzące
opętane jak chory w gorączce
orchidee wilgocią wzrosłe
bez śladu ziemi
w jędrnej giętkości
splotach korzeni
w lędźwiach zieleni
krzesiwo
liliowej amnezji
narkotyk oddech
a słowa ...
 znów wiatr ...
to kochaj
wpatrzony w zakątek mierzei
myśl uparta..to ona
to ona przecież
i walcz



...

piątek, 29 września 2017





kto powiedział że najlepszy związek
to z artystą
a może z trenerem
może z masażystą
z podróżnikiem który zwiedził świata miedze
z ogrodnikiem
na działce w niedzielę
z filozofem co teorii się nie boi
z oficerem wojsk lotniczych , marynarki morskiej
z geologiem, geoinżynierem
z etnografem może
lub nauczycielem
no
niech że się uśmieję
śmiech to zdrowie
zdrowia nigdy wiele
wejdę jeszcze wyżej
jeśli byś mi przyrzekł
kochać artystycznie
zdradzać ceramicznie
gwiazd tanecznych zdroje
artysty powoje
ścielisz mi różane
skry noce niewyspane
popeliny echo
szelesci lekko piekło
i do tej złotej klatki
z biletem na chwile
przemierzyć całe życie
porzucić jak niebyłe
zuchwałość niebywała
bo serce pała
ogniem niebieskim
magnez w próbce z tlenem
ile pustki w domu
życzeniem twoim wita
i choćbyś codziennie
gładził stworzenie
nic po miłości..
naturo z cierpieniem




...

niedziela, 10 września 2017







świtem szemrze deszcz
przedtakt kwiecistej wiosny
zimy ślad o czar roztopów zazdrosny
brzaskiem mlecznie drań odzieje
lato ...
i do zimy wartko
chciałbyś żeby tutaj było więcej
niech więc tak się dzieje
nie zapytam o przyczynę rzeczy
tej o której sama nie wiem
tak odpowiedź tobie
w ciszy tonie źròdłem we mgle
jeśli sam w szelestach
tęsknij może pewniej
kameralnej... proszę
otwarte podwoje
dopuszczenia tajemnice
i miłości pewny projekt...
i gdy już zdobyeś prawdę
cóż ci się ostoi
urodzaje ukochanie
duże piękne drzewo
więc w paprociach elf nad rzeką
czy wśród malin tuż przed deszczem
czy gdy w noc zapadnie ciemność
moja miłość twojej wierna
czy ta mgłą wśród której błądzi
gdy ją wiatrem w sieci mącisz
wciąż jednego będzie zwiewna
twej miłości zawsze pewna..




...

poniedziałek, 4 września 2017





chwile drżące tęcze
poza siódmy dzień istnienia
pewnie
nam spotkaniem obiecanym
Adam ty ja piękna Ewa
słońcem czarem , sierpniem darem
snem i  nocą skwarem wodą
czy sokołem gdy spadł z chmury,
miekkoskrzydłym, rudoburym
co podrzuci duch beztroski
czy też przypływ gdzieś w niewolę
szelest utlenionej fali
raz po razie  gdzieś w oddali
mówić szeptem o czym wola
o czym tańczyć myśl zapragnie
wdzięczny trzepot  kołysanie
łasi się  jak psiak pod stopą
duch zacięty wiosny zmową
morskich fal
piaskowe drganie
latem w klapkach
przed śniadaniem
twoje oczy napotkane
miedzy nutą ,punkt, synkopa
już cię dar tęsknoty dopadł
może w świerkach ośnieżonych
gdzieś na szczytach gór zmrożonych
znajdziesz ślady tamtej wiosny
wśród pierwiosnków w cieniu sosny...?



...

niedziela, 3 września 2017





żartuj sobie ze mnie
ile dusza zapragnie
i tak cię dopadnie
miraż
księżycowej poświaty
demograficzne łaty
hiszpańska gorączka
wazon
i piwonia w pączkach..
kandyzowane wiśnie
wiosenny przebiśnieg
komar w otwartym oknie
zmrok gdy
deszczem namoknie
strój sobie żarty dwornie
tak cię wysłucham
pokornie

ukryj słodkie westchnienia
w barowych cieniach wspomnienia
po co komu i na cóż
mieć to czego nie nigdy nie miał
wiatr przywiał i porwał uciekło
Vergiliusz dzieciaki zebrał
i na dwór puścił bo ciepło
serce w słońcu okrzepło

pouczać ciebie nie sposób
nie sposób zejść ci z oczu
zrobisz, to twoje, co zechcesz
i to jest najwięcej,
łuseczka
rozmowa z leszczem  ..
bajeczka



...






pośród dźwięków miasta
to miejsce
miało być jego
ostoją i szczęściem
ponoć łatwo go tam spotkać
kupił ziemię
zapiął frak na ostatni guzik
wyszedł na ludzi
jeśli zaprosi gości
chętnie się śmieje
patrzy na wszystko z góry
w sercu trzyma nadzieję
extrawertyk z przeszłości
armator jednej miłości
żagiel wiatr wzniósł
a jacht płynie
może czeka
kto wie..
zakochanie
że przyjdziesz...
później



...


piątek, 1 września 2017






deszcz, skarbie..o proszę..
na co komu kalosze..
na krawędzi świata
okrężną drogą toczy się słońce
po galaktyk łące
a gwiazdy jak zające
kosmiczne trawy żując
ślimakami plują
mokro,
baldachim chmur zawisł na świerkach
tu gdzie jestem, aura zmian maleńka
wilgoć syci oczy zielenią
niebo bure szarą alchemią
skowronki, wróble trelą od niechcenia
atmosfera spokoju, ciszy, znudzenia
pierwsze tego dnia polecenie zwarte
bateria pełna... odłącz ładowarkę
spuszczam oczy, bezpieczna w tej ciszy
bez nerwu akcji, bez śladu wizji
Kaliope wśród gwiezdnych konstelacji
w strategicznej stacji
może chociaż pestycydy makroakcji
ledwie zapalenie ucha
katar, susza
nic...
świat bez grawitacji
a ty wciąż nie słuchasz



...

wtorek, 29 sierpnia 2017







sądzę że nie wiem co mam w dłoniach
nie garść piachu, deszczu,widok za lasem
mdła myśl że jak ślimak do muszelki czułki schowam
odpełznę cicho wzdłuż tarasu

odwagi status to nie brawura
lecz wyjść z cienia pomimo strachu
demonom stawić czoło nim narobią hałasu
grzęzawisko osuszyć strugą ciepłego wiatru

poddać się opiece czterech pór roku
chłodną nocą drzwi odemknąć,
nie sięgając po broń stanąć na progu
boso...poczuć spokój w domu

niemowlęcia sen w kojcu przezorności
drogie lata pozornie bez wartości
wymuszony nakaz życia pod dyktando
ile w tym miłości
taką jesień wystawiona wiatrom

egzema na którą pozornie sposobu nie ma
tyle słów powiedziano o miłości
zaczęłam ten przewrót od siebie
i własnych okoliczności...
                           




...


niedziela, 20 sierpnia 2017





deszczem meteorytów niebo pokryte
kometa lotem obok,muska myśli skryte
ty i ja.. oczywiście .. tak
w zaczekaniu uśmierzeni ciszy brzmieniem
o czy płoną w nocy gwiazdy
i czy wiatrem drżą zielenie
zmienisz to..? czy ja coś zmienię..?
niech natrętne zapatrzenie
zetrze niepotrzebne cienie
mrok im bliżej, księżyc czeka
buzię wznosząc hen z daleka
głaskać zechce blaskiem,lśnieniem
to co czujesz, czego nie wiesz
na tych schodach końca świata
ponad wszystkim myśl mi wzlata
bądź tu dzisiaj, jutro, wiecznie
od spotkania kilka przecznic
wyjdźmy temu więc naprzeciw
by na rogu myśli wdzięcznych
już nie myśleć o rozstaniu
czy kolejnym pożegnaniu
nie odchodzi to co wieczne
to już tylko kilka przecznic...



...  



czwartek, 10 sierpnia 2017

...




lata cicha kantata
ulotny sen z dnia na dzień
pozornie nielotne mgły babiego lata
wiatr wznosi lekkość hen
przygasa zieleni  orkiestra
ktoś etykietę nowe
szumiącym liściom naderwał
szmacianej marzanny wspomnienia
dzieci wyśmiały
nie ma

nie pytam jakimi drogami
konają historii drgnienia
gdzie dociekać, umiaru czekać
historia oblicze zmienia
duch ojczyźnianych pytań
pozornie ulica ślepa
może zapytać eksperta
ten także pojęcia nie ma
trzeba by nowy kierunek
nauk na dzień dzisiejszy
historia doraźnie współczesna
z ukrytych kart obraz zmienia
tu teraz i wciąż nawet jutro
bez niej natura ślepa
gubi wątek idzie
kocha...donikąd, narzeka  
śladem wzrostem pięknieje
oblicze i godność i przekaz
natura wtulona w  ducha
w szepcie wsłuchana
i w wierszach
nadziei nie ma
na inną
niż ta co ją nazwie
najprościej
z imienia
moja ojczyzna
szelest w ciemności
czar  cienia...
jesteś mi tak naprawdę
wszystkim czego zapragnę
jakkolwiek są może piękniejsze
których nic nie odmienia..



...


sobota, 15 lipca 2017






wiesz ile można utulić w jednej miłości
ile zadr rani serce przypływem zazdrości
ile dróg ,ile domów,pięknych ogrodów
skromności ile na każdym progu
i wiem że schwyciłbyś mnie w ramiona
uwielbiał bez końca,ja ..twoja królowa
i mnie w twej rozpaczy umarłoby serce
i kocham cię przecież jak umiem najpiękniej
i w każdym z wcieleń obłoków na wietrze
dla mnie, wciąż dla mnie szeleszczą deszcze
w każdym westchnieniu gwiazdy na niebie
ciało spragnione czy tego nie wie
krew tętni dziesiętnie, nic tego nie przetnie
dwu, trzech czy siedmiu wzrok na przededniu
przymykam oczy nie krzywdząc cieniem
i szepczę cicho..przecież ty jeden...
myśli cichutko skrywają ścieżki
wyruszyć mogę ach mogę najpewniej
pod czyim progiem przyniosę szczęście
wpatrzona tęsknie nocą i we dnie
w bladość twej skóry i mieczy różnicę
patrzę ci w oczy kocham i karmię
czas poblask migot zwiewnej welonki
i tuczę tę wiernym szeptem rozłąki
czy nie wiesz, nie wiecie w bladości lica
gwiazdy w zodiaku i rybka cierpliwa
a serca tłuką trwożnie na wietrze
i niebo grzmi nim błękit je przetrze
pod czyim progiem z miłością jedną
a twego uczucia kamienie nie zetrą...





...

sobota, 8 lipca 2017






w promieniu księżyca
szukam bliskości twojego oblicza
wstrzymanego oddechu
dotknięcia dłoni
wszystkiego
do czego myśl nas skłoni
drżące fatamorgany
wiatrem niesione wśród wydm
suną w księżyca zenicie
bledną jak gwiazdy o świcie
zodiaków korowody
a w nich zmiany i życie
w pustynnym suchym powietrzu
słowa cichutko szeleszczą
odchodzą samotności
muskane dotykiem miłości
tajemnica stworzenia tej ciszy
w której ty wiecznie mnie słyszysz
a ja każde westchnienie
także w podróż zamienię
hen w nieskończoność
i nic już co niewiadomą
nie dzieje się więcej samo
takie malutkie muśnienie
pierwsze uczucia  prawo
gdy miłość nie jest zabawą




...

sobota, 1 lipca 2017





nie z twoim charakterem i nie z moim
o niedoczekanie atłasu cichych dni
pod jednym parasolem cóż deszcz też mógłby zmyć
i jeśli coś jest zawsze czy zmienić można sens
a czas.. ach śledzę czas klucz, wiary,myśli rdzeń..
czym jeszcze w tej zieleni
uchwycić wątek lata narcyzem, koniczyną
czy chabrem skrytym w łanach
i chwile zapatrzenia choć ziemia tego nie ma
dopowiesz drugie słowo gdy pierwsze powiem ja
postąpię też tak samo pogodą wspólnych prawd
akwamaryny nieba szarości zwykłych dat
i dnia bez ciebie nie mam i nocy takiej brak
i gdyby i bez końca ten, diamentowy szlak
gdy prawda prosta w słowach odbicia duszy takt
i gdy dwa serca -jedno gdy choćby echa brak..
choć ziemia gołosłowna kocham cię i tak..
a może jeszcze bardziej dlatego właśnie o to
nie warte było nie jest co minął szeptu potok
fasady sennych świątyń porosły krzewem głogu
z owoców marmolada śmiech..
jak szukać ciebie w prochu...?




...





poniedziałek, 26 czerwca 2017





wczoraj..kometa z warkoczem do ziemi
wśród światła siarczystych promieni
mieni się i będzie się mienić
jeśli niczego nie zmienisz

wczoraj, twoja odpowiedź co wiedzie
do przedwczoraj ja się śmieję
przez tę pamięć chwili pierwszej
i to nie odejdzie

katamaranem przez świat
przez ocean wspólnych wad
z twarzą zwróconą na wiatr
patrzę ci w oczy a ty mi patrz

są miejsca o których nic nie wiem
wezmę cię wtedy za rękę
jakkolwiek to przejście wczoraj
pasaż na cztery ręce,

i mnie tak w kruchości
będzie najpewniej...




...


piątek, 16 czerwca 2017






to dziwne uczucie gdy przyjaźń umiera
rozmowy obojętne w tonie nieznajomym
telefony krótkie oschłe, z daleka
obiecane kwestie w formie niedoczekań

przypadków opowieści tracą na wyrazie
widać,także, nie potrzeba żadnych wspólnch zdarzeń
czasem brzmi ten telefon kilka dni z nienacka
a wieczorem wypada gdzieś na mieście kolacja

jak za dawnych czasów tyle że nie mną
pamięć przyjaciela pułapek pojemna
dzwonić czy nie dzwonić
może  lepiej się osłonić

dokonało coś po cichu
pławiąc teraz po omacku
w drobnych zemst przybytku
przyzwyczajeń.. gratka

tak wiec dźwięczy tej przyjaźni
całkiem nowy dzwoneczek
bo to prawda przecież była
nie ma


przyjaźni
z facetem




...