||gdy do głodnych należy chleb, który zatrzymujesz dla siebie,do nagich ubranie,które ukrywasz przed nimi,bosym należy się obuwie powierzone tobie, potrzebującym srebro które skrzętnie zabezpieczyłeś przed ich okiem, jeśli czynisz właśnie tak, to znaczy że właśnie ty, stając się istotą dobrej woli, niezliczonym mógłbyś pomóc...||

czwartek, 10 września 2009





nie zapragnęłam karatów i pereł
długich godzin pośród tańca
deseni świateł wokół samozwańca
nie rozbiłam domu z egoizmu
nie zniszczyłam stadła
tucząc oczy zakochane aparycją diabła

nie walczyłam z lustrem świtu
by godziną mojej mocy
zostawionych zauroczyć
nie słuchałam jakim wierszem
słowem, mogę cię ugodzić
nie patrzyłam ile w kim miłości do mnie
ile ...?
ile dzisiaj jestem warta
ja zaparta...



flet grał
za jedna monetą druga
w czapce na bruku
gdy dźwięk wyobraźnie koił
pól czapki można by tych monet
w tajemnicy przed głodnym wzrokiem
na marginesie praw przesiedleńca
beztroski dom dziecka
jak to kogoś złości
ofiarowane dach i ściany
śmiech dziecka któremu potrzeba miłości
bezwzględna podwodna ławica
zębate podteksty do nikąd
a ja zapatrzona w skarb
radosnych dziecięcych barw
wierząc że każdy tak ma
i jeszcze parasol przed deszczem
a w rzece zębate leszcze
kimkolwiek natura
esencja śmiała
toż ślepiec ujrzy
ta
uczuć dziecka
nie dojrzała...



...