||gdy do głodnych należy chleb, który zatrzymujesz dla siebie,do nagich ubranie,które ukrywasz przed nimi,bosym należy się obuwie powierzone tobie, potrzebującym srebro które skrzętnie zabezpieczyłeś przed ich okiem, jeśli czynisz właśnie tak, to znaczy że właśnie ty, stając się istotą dobrej woli, niezliczonym mógłbyś pomóc...||

czwartek, 10 września 2009





nie zapragnęłam karatów i pereł
długich godzin pośród tańca
deseni świateł wokół samozwańca
nie rozbiłam domu z egoizmu
nie zniszczyłam stadła
tucząc oczy zakochane aparycją diabła

nie walczyłam z lustrem świtu
by godziną mojej mocy
zostawionych zauroczyć
nie słuchałam jakim wierszem
słowem, mogę cię ugodzić
nie patrzyłam ile w kim miłości do mnie
ile ...?
ile dzisiaj jestem warta
ja zaparta...



flet grał
za jedna monetą druga
w czapce na bruku
gdy dźwięk wyobraźnie koił
pól czapki można by tych monet
w tajemnicy przed głodnym wzrokiem
na marginesie praw przesiedleńca
beztroski dom dziecka
jak to kogoś złości
ofiarowane dach i ściany
śmiech dziecka któremu potrzeba miłości
bezwzględna podwodna ławica
zębate podteksty do nikąd
a ja zapatrzona w skarb
radosnych dziecięcych barw
wierząc że każdy tak ma
i jeszcze parasol przed deszczem
a w rzece zębate leszcze
kimkolwiek natura
esencja śmiała
toż ślepiec ujrzy
ta
uczuć dziecka
nie dojrzała...



...

sobota, 22 sierpnia 2009

aniol sklerotyk

...








...
a kiedy mój czarodziej
posiadł pierwszą z żon, powiedział
teraz naprawdę
zbudowałem piękny dom

kiedy zaś posiadł
drugą z żon
powiedział
- pokochałem także i ją

potem znów został sam
a ze samotni śnią
odnalazł tę na wzór nieba
i powiedział do siebie
- nie zraniłem a
stworzyłem tą ...





pomiędzy myślą a klawiaturą
we wdziękach lata,
palce energią uczuciem splecione

 Anatol śni  :
- Proszę dolino, zaczekaj na mnie
przybędę najpiękniejszym aeroplanem
proszę Lalina zaczekaj na mnie ...

nawet nie wiesz, bardzo
chciałbym cię zobaczyć
więc niech się tak zostanie
wykoszą trawnik przed domem
bo przylecę
mym wiernym aeroplanem
czy wciąż mogę
o tobie śnić
bo mój najpiękniejszy
z najpiękniejszych dni
anioł eteryk
- to ty.






jestem z tobą
a czas przemija leniwie
słoneczny kurz
ślizga po stole
niczyj kot włóczęga cień
wzdłuż ściany cicho stąpa
a ja w blasku świateł dnia
nareszcie z tobą , sam.
mam czas i czekam
w miękkim fotelu
znam tu każdy kąt
pajęczy wiatr na końcu świata
ty lalino jeszcze ponad wszystko
zajęta inną godziną
i wiesz co?
zaśpiewałbym w takt autostrady na granicach miasta ...
niech zna rozjeżdżona
jak bardzo potrzeba mi twojej miłości
niech weźmie ja szlak
a potem niech skona ...










...
wierna , cicha i niemodna
w sumie nawet niewygodna
jak spódnica sprzed dziesięciu lat
stare dżinsy pełne łat
jest już późno czy nie jeszcze
wciąż pogodna ja
wśród porażek dat
we wszystkim  alter ego
anioł który lata spał
ten fortepian ?
jak on brzmi gdy grasz
śmiech na wszystko dobra rada
czasem śmiać się nie wypada
świecie mój tyle lat - czy kto czekał... ?
chcę żebyś tu był...
i uparcie zwlekam







jeden dzień
dla mnie i dla ciebie
jeden rok, wiek
jeszcze więcej
czy znasz lek na zazdrość
śmiejesz się najpewniej
o czas który nie nastąpił
tyle dni miesięcy godzin
wróć,zobaczysz, będzie dobrze
wszystko się ułoży
jakoś,lepiej,czynniej,trochę..
zielenieje lato
śni mi cię pomimo
wszystkie moje głupie wiersze
by przywrócić cię najpiękniej
tarot kłamie także wszystkie konstelacje
gdzieś w dyskusji o te racje
oddać cię dziś trudna sprawa
ta ferajna końca warta




przysiadły moje długie lata
skrzące mieniące twoim makijażem
przysiadły oniemiałe
tej podroży do domu
tobie - obejrzeć się za siebie
choćby jeden raz
zawiodły...

czy nam kiedy jaki biedak choćby w jedno miejsce
razem spojrzeć wskazał ...?
Aniele pożyteczny
może lamp i świateł sceny
gdyby mniej
gdyby mniej

czy nam kiedy biedak jaki choćby w jedno miejsce
razem spojrzeć wskazał ...?










...
nocą
masz mnie do snu w bieli
jak te oczy twoje błyszczą
myśli szepczą
- nic nas nie rozdzieli
kołyszesz mnie mgłami
blisko , cicho
myśmy całkiem o nas zapomnieli
w powszechnej wieży
do żyć naszych przytuleni
długie lata...

mam cie w srebrnej
migoczącej tkaninie
i chyba nic mi tego już nie zmieni...
w półmroku
w oceanie ciszy
w szemraniu nocy

a w dzień
gdziekolwiek się udam
- ty już tam byłeś
z kimkolwiek nie mowie
- ciebie tez słyszał
na kogo nie spojrzę
- prędzej cię dojrzał




przebyłam długą drogę
i nie tracę nadziei
sama...
- zmień to...

wieczór mgły ścieli










...