||gdy do głodnych należy chleb, który zatrzymujesz dla siebie,do nagich ubranie,które ukrywasz przed nimi,bosym należy się obuwie powierzone tobie, potrzebującym srebro które skrzętnie zabezpieczyłeś przed ich okiem, jeśli czynisz właśnie tak, to znaczy że właśnie ty, stając się istotą dobrej woli, niezliczonym mógłbyś pomóc...||

niedziela, 24 czerwca 2018






chcę tę doniczkę z oślimi uszami
chcę mieć ją zaraz nim coś mnie omami
mieć ją natychmiast z tą ciapek krasą
jasną strzelistą doniczkę wlasną

chce także tubę w nici kokonie i klocki
gdy świtem poranek zdrowie
chcę miec to wzrokiem codziennie chłonę
co dać ci w zamian stworzenie z wiosen...?

w ramionach twoich tkliwe westchnienie
obłoków morza i wody drgnienie
klepsydra czasu sączy z milczeniem
szelesty nie ma cię szelesty jesteś

zaczekać się w każdym zachodzie słońca
w każdym oddzwięku i tak bez końca
w modrych odcieniach twoich zamgleniach
I chwilach ktorym budzę wspomnienia...



...


...

sobota, 16 czerwca 2018






gdzieś tam w ciszy
wędrują niebem wzloty
myśli których nie usłyszysz
medaloiny gwiazd migocą na niebie
statyczne zawsze
choć nikt nic o nich nie wie
i tak w tej tendencji i natura poznania
struktura miłości
sedno przywierania
właściwościom najbliższym
gdy wszystko z daleka
a serce kocha
wzdycha i czeka...



...

poniedziałek, 11 czerwca 2018


https://youtu.be/QB9SQCvuGo8





bukiety barwne na stole w wazonie
osiodłać myśli gdy wolność płonie
filigran zmiennej z dociążeń przymiarem
zagraj na smyczkach nim dotkną cię raźnie
talent ku czemu poprawia trawienie
o jakże w wolność krąg myśli zamienię
jeśli wejrzenie dziecięce nie muszę
unosi młodości finezji duszę
kierat wszechświata gdzie czego ubywa
postaw się wzrokiem gwiazdo szczęśliwa...
i moja jesteś spleciona warkoczem
w drgnień szelest wątki szeptu osocze
w marzeń korowód gdzie cisze samotne
i wody szurgot umyka bezbronnie
intymność natury jak kot szarobury
przenika gdzie chwila westchnienia i upływ
a świt brzask kolejny gdy sens myślom wierny
ostatni dzień demon staje się pierwszym
udręka czy niemoc to skrzący miecz więcierz
wystarczy rękojeść ująć inwersję
owinie zetknięcie wiernym uściskiem
wiążąc myśl w tobie czy we mnie jak iskrę
materii energia lód popiół to jedno
czynić te żywym
to piękno i sedno...



...

sobota, 9 czerwca 2018





nigdy nikogo nie goniłam do pracy
my hipisi  wiara luzacy
pacyfka  na szyki i barwne kwiaty
rozmowy po świt  pod gwieździstym  niebem
twórcze poglądy muzyka krzemień
o tym pokoju którego nie było
o czarnej Afryce jak tam się  żyło
o śmieciach w morzu i plamach oleju
spragnionych pustyniach smogu eseju
groźbie konfliktów kolejnych wojen
kształceniu wszystkich zamiast zbrojeń
wolności słowa prawa do pracy
miłości do Boga w mitycznej postaci
niewoli atomu bateriach słonecznych
energii na wiatr i grupach społecznych
umarłych gatunkach,wartości zieleni
znaczeniu sztuki by życie zmienić
o filozofi o Indiach Tybecie
ozonu warstwie kosmicznej lawecie
o ekologii której nie znano
dosłownie o wszystkim co dobrze wróżyło
dla czego perspektyw gdzie indziej nie bylo
i w tym śnie w tej bajce wiatr zgodą aniołów
co wieczór do śmiechu zabawa czy podróż
i nikt tej misji nie wyjął nam z dłoni
wolni od świata ze słowem na wargach
a z wiekiem widząc zmian licznych ślady
cielesnych odmian w życiu naprawdę
lat własnych w lustrze widząc mijanie
nie zdolni by podjąć inne działanie
nie chciani  gdzie wszystko zdobyte pracą
znużeni  wiatrem i drogą tłumaczą
na grani trwałej stawiając swój dom
gdzie wieczność horyzont i gdzie słońce słoń
wędrując po niebie tak dobrze znanym
i dniem i nocą marzeniem i planem
znika gdy my zostajemy tutaj
jutro być może  jak co dzień zapuka
zapewne jest drugie pokolenie
co czuwa i śni by świt wstał niezmiennie

środa, 30 maja 2018





mam cię wciąż zmierzchem
wśród akwenów traw
soczyste łąk zapachy wiatr niesie
dywany nie
dojrzałych pól ścielą
gładko przestrzeń
odejść mądrym łatwo
w dłonie ująć retzel
gdybyś tęsknił tak jak ja
czy co może być cenniejsze...



...

piątek, 18 maja 2018





milczysz...brak mi twego przyzwolenia
chodź dotknij te spojrzenia
obroń przed cięciwą  słowa
duch przykładnych mądre powab
dla mnie wiązy  śnią szelestem
jesteś jestem piszę wiersze
dni godziny co nastąpią
masyw drgnień porywa przestrzeń
czyste warte lat osnową
czemu dzisiaj ty niemową
gdzie z krzemieni iskier  snopy
gdzie podjęte bezradności
gdzie natura przestrzeń widzi
drogi do niej gdzie się wstydzi
jakże teraz odejść cicho
ogniw oczekiwań przyszłość
jak tę tknąć pokornym  sercem
jeśli nie czas to i miejsce
siecze  deszcz i słowo czuwa
człowiek sam dla siebie zguba
jak ten okręt w fal otchłani
szuka drogi i przystani...



...





kim są ci którym powierzyłeś  nasze drogi
mam że znaleźć dla nich pokłady zgody
małże cierpiętne  uciskiem cennych pereł
zabiorą beztroskę  nawet w niedzielę
demony agonii własnej za sto lat
fałszywe natury z receptą na świat
z psychiką zdumienia dla własnej percepcji
by prawdę przymierzyć do własnej koncepcji
wpasować ją wątkiem bez woli stworzenia
niczego ponad swej myśli dążenia
i jak powiedz chciałbyś by każdy kontrolą
posiadł ten zlepek wiedzą i wolą
przetworzył  naturą  dobra istoty
jeśli mu tknąć  nie można głupoty
jeśli ukryta naturze roztropnej
jeśli stworzona dla luki istotnej
kim są ci mam że im kadzić
świątynne  progi twej wierze postawić
że dla nich także znajdę ulicę
byś wśród jak codzień spojrzał w oblicze
lepszego świata...czy moja strata
nie jest dla ciebie dostatnim  dowodem
jak puste co nikim
jak wierne co podłe
i nie ma tam wątku prócz ciszy anioła
i piękną widzi się głów starców horda
wszystkiemu sobie znajdą uznanie
ławicą mocni i wierzysz im bardziej
pytając kamienia jak to możliwe
odbicie strugą sens w lustrze krzywym..



...






przeglądasz się bezradnie w lustrze wojny
i ta bezradność to stan groźny
i niechby wszystkim przydał powagi
osiągnął wpływ na akt brutalny
wartki ocean tych bezradności
zwiąże w kajdany zakuje podłości
ledwie odwagi potrzeba cywilnej
by własne zdanie pokazać inne
ledwie pozwolić dać się prowadzić
własnego pulsu łagodnym drganiem
przyłóż palec rdzeń żywy w tobie
żwawo natrętnie tak w każdej osobie
i jeśli prawo mordercy cię niesie
wypróbuj na sobie jaki to efekt
przeciąć strumienie własnego krwiobiegu
nie naruszając prawa do biegu
rzeczy takimi jakimi są
nie leży w naturze nikomu mord
milionów przez lata cywili czy dzieci
chcesz umrzeć weź tego co także nie przeczy
i w nim siła śmierci i ciebie uśmierci
nie bądź wśród żywych istotą przeżyć
gdy tam cię nie chcą o tobie nie myślą
nie jesteś domem snu wiary w przyszłość
z natury człowiek codziennie stwarza
i cykl ten niezmiennie codziennie powtarza
komu nie trzeba tej codzienności
odszedł za życia w krainę nicości



...





jeśli powiem pobijcie  się o mnie
wygra silniejszy
czy przez to związek będzie piękniejszy
jednemu oddałam całe swoje bycie
drugi przyrzekł kochać mnie nad życie
pierwszemu zmiana moje serce bije
drugiemu to samo co mnie po szyję
nie mniej pokory i buty miłość wierna
gdy postać jedna
poniekąd nie podzielna
i w wersach  samotnych troski me wzruszone
serce rozbite i myśli zruszone
zadumy nad istotą raczej nie zaniecham
jednemu i drugiemu wątek w tym pociecha
starość być może wdzięki me uszczupli
być może obaj tkliwie śnięci  w susły
tak więc w tęsknocie za miłością jedną
samotnie w trójkę podglądamy  sedno
gdzie kto za mnie ponętnie podejmuje kroki
by impas skrócić czemu przydać woli
i te próby wdzięczne serce czynią żywym
filigran .. gdzie wybór świecie
niemożliwym ...




...

środa, 16 maja 2018





zdaje się wciąż,wokół czas kołysze różowy obłok
nie słychać różnicy zdań a dobro to stracony cel
stoisz obok z pochyloną głową
i wiem wulkan wzbiera  z każdą minutą drogą
wybrałeś intuicyjnie to czemu możesz sprostać
niczego więc od Boga nie musisz żądać
był zły i nauczył cię fałszu,nie zmieni się gdy go spotkasz
jak długo jeszcze możemy oddychać
wzrokiem głaszcząc  dar świata do koła
tak długo z odwagą i celem niech będzie miłość i jeszcze
czynienie co wzniesie przykładem jak miażdżyć ziejących  jadem
nim zdążą nabrać powietrza podobni do zębów kleszcza
nim się tobą opiją ,nim talent w tobie odkryją
lecz jakże ci wskazać drogę tyś przeszedł co tobie dobre
wzrokiem ledwie wskazówka,i ja także tobie wymówka
stoisz mi o świętej wojnie w mej duszy galeon  wspomnień
niósł mnie ku świtom we dwoje gdzie miłość początek tka  co dzień
gdzie przyjaźń jak nić zaraźliwa w łańcuch wzbierała  w ogniwa
i żądam od ciebie odwrotu z twej drogi
niech zadrży  serce przed tonem istotnym
gdzie poza pieniądz gdzie poza potencjał
tam dobroci odnajdziesz esencjał
niech śpię spokojnie o twoją decyzję
wpleciona  twym szeptem w dni nasze i wydźwięk
kochać cię...jak nie... jak mogę zapomnieć
tyś serce moje i myśl coś przyrzekł..



...